Magurka Wilkowicka klasy 5A.

Na żółtym szlaku. Magurka Wilkowicka zdobyta przez uczniów klasy 5A.

To, że nasze uczucia rosną w górach i są pobudzane pięknem natury jaka nas tam dotyka nie jest niczym dziwnym, ani nowym. Po prostu tam, gdzie pięknie, cudnie i uroczo łatwiej nam o inne uniesienia. Ludzie gór to przecież osoby nieraz wrażliwsze, bardziej podatne na wszelakie doznania estetyczne, emocjonalne, czy nawet magiczne. …Moja droga pod górę pomaga mi w samodoskonaleniu i podejmowaniu nowych wyzwań. Nie boję się ich, gdyż wędrówki górskie dają mi siłę i moc pokonywania przeciwności losu. Walczę więc o swoje szczęście, spełniam swe małe i większe marzenia.

                                                                                                      Marek Owczarz

             Jesień wymalowała już góry najpiękniejszymi barwami. Mając w sąsiedztwie takie bogactwo widoków, spakowaliśmy plecaki, ubraliśmy wygodne buty i ruszyliśmy zdobywać żółtym szlakiem Magurkę Wilkowicką (909 m n.p.m.).

                        Szlak prowadzi od przystanku autobusowego w Międzybrodziu Bialskim w górną cześć doliny Ponikiewki. Po osiągnięciu dużego rozwidlenia dróg skręca w lewo i przez osiedle Czulaki zmierza do podnóża głównego grzbietu, tzw. Piekło. Kolejno szlak mija ostatnie domostwa, gajówkę, przekracza mały strumyk i rozpoczyna terenem leśnym strome podejście. Szlak w szczytowej części grzbietu trawersuje zbocze prowadząc na szczyt Magurki Wilkowickiej.

            Trasa ta nie jest męcząca, obfituje w piękne widoki, dlatego też robiliśmy sobie przerwy  na złapanie oddechu i stopniowe opróżnianie prowiantu z plecaka. Okazało się też, że będąc obserwatorami przyrody sami jesteśmy przez nią obserwowani. Stado saren w pewnym momencie skrzyżowało swój szlak z naszym. Zwierzęta były jednak na tyle ostrożne, że pozwoliły się dostrzec jedynie nielicznym uczestnikom wycieczki.

            Schronisko na Magurce, które było naszym celem, ma ciekawa historię. Oddane do użytku w 1903 roku, dwukrotnie ulegało spaleniu. Przed wojną nosiło nazwę – Josefsburg- od Św. Józefa i mieszczącej się tam kapliczki. Jeszcze podczas niemieckiej kurateli stało się ośrodkiem zimowych sportów. Podczas wojny nie uległo zniszczeniu, a jedynie rabunkom, dzięki czemu w dobrym stanie zostało przekazane Polskiemu Towarzystwu Tatrzańskiemu. W 1974 roku przebudowano je i w tej formie funkcjonuje do dziś. W 2001 roku unowocześniono je, montując kolektory słoneczne, które ogrzewają wodę i sam budynek. Takie ekologiczne rozwiązanie ograniczyło ilość dymu emitowanego ze schroniskowego komina.

            Jest to miejsce przyjazne turystom, nie mieliśmy zbyt dużo czasu na biesiadowanie w stołówce, ale udało się nam rozpalić ognisko i upiec przyniesione kiełbaski.

            Droga powrotna była pełna emocji. Pomimo szybkiego tempa zejścia, spóźniliśmy się na autobus, tak więc przyszło nam połączyć odpoczywanie i czekanie na przystankowej ławeczce.

            Górskie wędrówki w towarzystwie szkolnych kolegów, są doskonałym sposobem na poznanie siły własnych nóg i własnego charakteru. Mając w tak bliskim sąsiedztwie bogactwo górskiej przyrody, można już śmiało planować kolejne wyprawy, zdobywać kolejne szczyty, do czego wszystkich zachęcamy.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rajdy i wycieczki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.